Zerwany Most w Kruszewie


Miejsce na chwilę oddechu, czy może kawał ciekawej historii? Jaki jest Zerwany Most w Kruszewie? Czym zachwyca, a czym straszy okolicznych mieszkańców? Spróbujemy pokrótce namówić Państwa na wizytę w tym miejscu.

Zerwany Most w miejscowości Kruszewo to przede wszystkim cisza i odpoczynek od zgiełku miasta. Piękny widok z punktu obserwacyjnego na  rozlewisko rzeki Narwi zapiera dech w piersiach. Można tutaj stać i wpatrywać się w bezkresny krajobraz godzinami. Spotkamy tutaj turystów z lornetkami, wędkami, a i jedni i drudzy mogą liczyć na obfite łowy. Rozległy, podmokły teren to ostoja wielu gatunków ptaków co zachwyci ornitologów, natomiast sama rzeka umożliwia dobry połów wędkarzom.

Punkt obserwacyjny Zerwany Most w Kurowie bardzo licznie odwiedzają rowerzyści. Od rogatek Białegostoku mamy tu w granicach 17km. Warto rozważyć ten wariant, przede wszystkim przez wzgląd na słabo uczęszczaną przez samochody trasę.

Oprócz rowerzystów uciechę z tego miejsca będą miały również osoby lubiące spacery. Krótszy wariant, na lewo i na prawo od punktu obserwacyjnego wzdłuż usypanych wałów, gdzie dotarcie do jednej ze stron nie zajmie nam więcej jak 10 minut. Wybierając wariant dłuższych spacerów, propozycji w okolicach jest co niemiara.

Wracając jednak do konkretów nie sposób opisując to miejsce nie wspomnieć o miejscowej legendzie związanej z Zerwanym Mostem. Otóż na przełomie XIX i XX wieku postanowiono wybudować trasę łączącą Białystok z Jeżewem. Przez wzgląd na rzekę nie mogło się to odbyć bez budowy mostu, który miał połączyć dwa brzegi. Powstał projekt i w granicach roku 1900 zaczęto budowę 365 metrowego mostu na wysokości 7,5m nad lustrem wody. Budowa jednak bardzo się przeciągała, pracom nie było końca. Wówczas swoją pomoc robotnikom miał zaproponować sam diabeł. W kilka dni w zamian za ofiarę miał on dokończyć budowę mostu. Ofiarą miała być pierwsza osoba, która przejdzie po nowym moście. Robotnicy po kilku nieudanych próbach budowy (osuwanie się podmokłego terenu) zgodzili się na kontrakt z diabłem. Most powstał błyskawicznie, jak obiecał diabeł i wówczas przyszedł dzień rozliczeń. Sprytni robotnicy, chcąc oszczędzić ludność, jako ofiarę przegonili przez most ślepego i kulawego konia. Spisek ten tak nie spodobał się diabłu, że ogłosił on robotnikom, że każdy wybudowany w tym miejscu most będzie stał 11 lat, po czym wybuchnie wojna, w której most zostanie zniszczony. Przepowiednia ta sprawdziła się dwa razy. Pierwszy raz w 1914r w 11 lat po zakończeniu budowy mostu w 1903r podczas wybuchu I Wojny Światowej oraz drugi raz w 1939r podczas wybuchu II Wojny Światowej w 11 lat po odbudowaniu spalonego mostu. Po dwóch próbach i dwóch wojnach nikt już więcej nie śmie nawet myśleć o nowej budowie. Mieszkańcy są przekonani, że gdyby powstał tutaj kolejny most, czeka nas wojna.

Galeria zdjęć